Wyniki wyszukiwania dla:

ks. Ignacy Antinowicz SDB


Numer: 17371

Zakon: Salezjanie, Inspektoria Św. Jacka, Kraków.

 

Ks. Ignacy Antinowicz (1890 – 1941). Urodzony 14 lipca 1890 roku we Więcławicach, syn Jakuba i Jadwigi Valerius. Należy do pierwszych wychowanków oświęcimskich (1901-1905) i do drugiego rocznika nowicjuszów daszawskich z czasów księdza magistra Piotra Tirone. Studia filozoficzne odbył w Rzymie, gdzie również doktoryzował się później z teologii na Uniwersytecie Gregoriańskim w latach 1912-1916. Na praktyce asystenckiej był w naszym Studen tacie Filozoficznym w Radnej i dwa lata w Lublianie. Wyświęcony na kapłana 23 kwietnia 1916 roku w Rzymie przez biskupa Capotosti. Po święceniach prowadził wykłady w Studentatach we Włoszech, w 1917 w Foglizzo z dogmatyki, a w roku 1918 w Cavaglia, do których uczęszczali także Polacy przebywający w Italii. Od 1919 roku pełnił obowiązki kapelana armii Hallera we Włoszech, Francji i w Polsce. W 1920, zostaje profeso rem w Studentacie Filozoficznym w Krakowie, a potem znowu kapelanem wojsk polskich do roku 1921, kiedy to otrzymuje odznaczenie i krzyż walecznych. W 1922 roku widzimy go w Studentacie Filozoficznym jako profesora, a w latach 1923-1924 jako profesora teologii i redaktora „Pokłosia Salezjańskiego” w Oświęcimiu.

W latach 1925-1926 jest katechetą zakładu Oświęcimskiego, a od roku 1927-1930 dyrektorem zakła du i gimnazjum salezjańskiego w Aleksandrowie. Następnie w Różanymstoku sprawuje urząd dyrektora w latach 1931-1934. Od roku 1934 pełni funkcję dyrektora Salezjańskiego Instytutu Teologicznego w Krakowie aż do uwięzienia 23 maja 1941 roku i tragicznej śmierci w obozie oświęcimskim w dniu 21 lipca 1941 roku.

Wzorowy w życiu zakonnym pod każdym wzglę dem, taktyczny pedagog, poszukiwany jako kierownik dusz w konfesjonale, wybitny jako profesor. Cieszył się ogólnym uznaniem. Uwięziony został właśnie, gdy wracał z posługi duchowej jako spowiednik zakonnic w mieście.

Opatrznościowy wybór

Chłopięce lata księdza Ignacego charaktery zuje pewien ciekawy wypadek, jaki zdarzył się w oświęcim skim zakładzie salezjańskim, gdzie przebywał przez cztery lata (1901-1905). Pracując w tym zakładzie salezjanie, przygotowali z ogromnym wysiłkiem i poświę ceniem wielką loterie fantową, której celem było zdobycie środków materialnych na potężnie zakrojone dzieło wychowawcze. Loteria ta objęła swoim zasięgiem kilka państw. Mimo niezwykłego zainteresowania społeczeń stwa loterią i wielkiej ilości fantów, przedsię wzięciu groziło całkowite fiasko. Młodzież modliła się gorąco, polecając całą sprawę świętemu Józefowi. Po modlitwie chłopcy zbierają się do wyboru jednego spośród siebie, który będzie przeznaczony do dziwnej funkcji. W wyniku powszechnego głosowania, wybór padł na małego chłopca, najlepszego z kolegów. Tak wybranego prowa dzą do puszki z losami i polecają dokonać ciągnienia. Numer wyciągnięty pada na największą wygraną, która pozostała własnością Zakładu. Niepowodzenie loterii zostało zażegnane, pierwsza salezjańska placówka urato wana. Szczęśliwym owym chłopcem posłanym przez świętego Józefa był właśnie mały Ignaś Antonowicz.

Wielkie dary Boga

Wyjątkowymi zdolnościami obdarowała Opatrz ność tragicznie zmarłego współbrata. Studia tak filozoficzne jak i teologiczne odbył na Uniwersytecie Gregoriańskim w Rzymie uzyskuje pierwszy doktorat z filozofii. Nauki teologiczne wieńczy również na tym samym Uniwersytecie stopniem doktorskim. Przed mło dym, utalentowanym tak hojni i dobrze przygo towanym kapłanem otwierają się szerokie pola pracy w Zgroma dzeniu. Przeszedł prawie wszystkie rodzaje zajęć, jakie zdolny i gorliwy kapłan znajduje w Zgromadzeniu Salezjańskim. Jest asystentem, nauczycielem, profeso rem filozofii, teologii, prowadzi jedno z najlepszych w Polsce gimnazjum, zostaje w końcu dyrektorem Instytutu Teologicznego i przy tym Radcą Inspektorialnym.

Na tylu różnych stanowiskach ksiądz Antonowicz dał się poznać, jako zrównoważony i opanowany wychowawca, jako znakomity profesor i wytrawny kierownik dusz. Przysłowiowy spokój malujący się na jego twarzy, odzwierciedlał jego wnętrze i był wszystkim znany. Ten sam spokój cechował go na wszystkich wykładach, do których sumiennie się przygotowywał. A może i nie potrzebował długich przygotowywać, bo posiadał pamięć fenomenalną. Młodzi salezjanie mieli w nim doskonały wzór prawdziwego syna świętego Jana Bosko. Swojemu powołaniu kapłańskiemu i zakonnemu pozostał wierny „usque ad finem”.

Męczeństwo

W tragicznym dniu 23 maja 1941 roku, w samą wigilię uroczystości ku czci Wspomożycielki Wiernych, podziela los kilkunastu salezjanów krakowskich. Jako przełożony domu przy ul. Tynieckiej 39, dyrektor, zostaje aresztowany i osadzony następnie razem z innymi w więzieniu Montelupich w Krakowie. Tutaj błazeńskie procesy, ohydne bluźnierstwa i bestialskie pastwienie się nad zupełnie bezbronnymi i niewinnymi salezjanami wyczerpały i księdza Antonowicza, bo przecież do starszych należał.

Po krótkim pobycie w więzieniu w Krakowie, przewieziono go razem z innymi do obozu koncen tracyjnego w Oświęcimiu. Do tego samego miasta, w którym czterdzieści lat temu po raz pierwszy przekroczył próg salezjańskiego Zakładu. Wtedy jako małe chłopię, dziś, jako mąż w sile wieku i pełni sił duchowych, jako dzielny syn księdza Bosko.

W obozie oświęcimskim przechodził te same katusze i męczarnie, jak inni salezjanie. Nie załamywał się jednak. Dzień 27 czerwca 1941 roku – zaczyna się dla kilku Golgotą – kopanie, przynaglanie do pośpiechu, bicie. Upał tego dnia był straszny, to jeszcze więcej odbierało siły, wyczerpywało. Następują dalsze tor tury. Już czterech zostało zamordowanych – księża: Jan Świerc, Ignacy Dobiasz, Franciszek Harazim, Kazimierz Wojciechowski. Zdawałoby się, że krwiożerczy Franz da spokój innym ofiarom. Ale myliłby się ten, kto by tak sądził. Przyszła kolej na księdza Dyrektora Ignacego Antonowicza. Doznał on licznych obrażeń po całym ciele. Twarz miał spuchniętą i posiniaczona od bicia – wprost nie do poznania. Długo trwały jego męczarnie. Nie zakończyły się jednak jego śmiercią, bo około godziny 16.00 zjawił się w pobliżu obozu komendant obozu, coś powie dział esesmanom i kapo odjechał. Coś zaszło niespodziewanego. Po tej wizycie już tak nie bito, nie kopano, nie napędzano do pośpiechu, a nawet rozeszła się wiadomość, że księża pozostali przy życiu maja być zwolnieni z karnej kompanii. Praca tego dnia dobiegła końca. Powrót do obozu – znowu straszny apel… ksiądz Konieczny uderzony traci przytomność, a tymczasem dowódca karnej kompanii wywołuje księdza Antonowicza, wyczerpanego zupełnie przed szeregi, każe padać na ziemię i powstawać bez końca. Wreszcie szczuje psem, który zrywa z nieszczęśliwca płaty skóry i kawałki ciała. Nieprzytomnego księdza Ignacego odniesiono na „rewir” gdzie 21 lipca 1941 roku zmarł.

To piąta ofiara pamiętnego dnia 37 czerwca 1941 roku. Tak skończył swój ziemski żywot ksiądz Ignacy Antonowicz. Czterdzieści lat temu, zaczął poznawać życie salezjańskie… a teraz, jako dojrzały, w pełni sił fizycznych i duchowych konał jako prawdziwy męczennik w tym samym „salezjańskim mieście” Oświęcimiu! Prawdziwy męczennik za wiarę i za to, że był księdzem katolickim.

Można powiedzieć, ze ksiądz Ignacy przeczuwał swoją śmierć męczeńską. Kiedy został dyrektorem Salezjańskiego Instytutu Teologicznego w Krakowie, powiedział dosłownie:

„Odtąd będę obchodził imieniny nie w dniu świętego Ignacego Loyoli – wyznawcy, ale w dniu świętego Ignacego Antiocheńskiego – męczennika”.

W dniu swego aresztowania powiedział do jednego ze Współbraci:

„Wszystko jest przygotowane na wypadek gdybym nie wrócił. Pamiętajcie jeszcze zapewnić siostrom W… Mszę świętą, ewentualnie postarajcie się dla nich o kapelana”.

Mamy nadzieję, że tak tragicznie zmarły – zamordowany przez oprawców w obozie śmierci cieszy się wiekuistym szczęściem i że powiększył szeregi owych prawdziwych bohaterów, salezjanów – męczenników.

Mamy nadzieję, że obok błogosławionego księdza Józefa Kowalskiego stanie na wysokości ołtarzy w chwale błogosławionych męczenników drugiej wojny światowej.

Zginął w 51 roku życia, 34 ślubów zakonnych i 25 kapłaństwa.

Numer obozowy 17371.

Tekst pochodzi ze stronywww.meczennicy.pelplin.pl