X

Zostałeś przekierowany do nowego serwisu parafii. To łącze może wymagać aktualizacji. Czytaj o możliwych utrudnieniach...

Korzystając z serwisu parafialnego wyrażasz zgodę na obsługę plików Cookie przez Twoją przeglądarkę. Czytaj więcej. Akceptuję (ukryj)

>> Wszystkim wyjeżdzającym na letni wypoczynek życzymy błogosłąwionego czasu. >>

Dzień skupienia w Więckowicach 2009

Dzień skupienia w Więckowicach 2009W tym roku nasz Dzień Skupienia przenieśliśmy na czerwcowy dzień. I tak 27.06.09 wybraliśmy się busem do Więckowic. Jest tam Dom Pomocy Społecznej, gdzie kapelanem jest ks. Adam Parszywka, który umożliwił nam skorzystanie z kaplicy i sąsiadującego pomieszczenia kurso-konferencyjnego z pełnym zapleczem a następnie z ogromnego, zadaszonego grila.

Z Krakowa wyjechaliśmy o 9-tej. Po godzinie rozpoczęliśmy uczestnictwo w mszy św. sprawowanej przez naszego opiekuna ks. Leszka Kruczka, który załatwił to miejsce na nasze spotkanie. W modlitwach wiernych modliliśmy się za wstawiennictwem św. Antoniego i polecali Wszechmogącemu Bogu, najlepszemu Ojcu, wszystkich pozostających w nędzy duchowej i materialnej.

Tytuł homilii „Miłość bliźniego” oddawał sens naszego powołania do pracy w zespole charytatywnym. Myślą przewodnią była mądrość z Księgi Przysłów: Kto bliźnim gardzi – ten grzeszy, szczęśliwy – kto z biednym współczuje ( Prz. 14:21)
Miłość bliźniego mówił ks. Leszek jest „słowem” serca zaadresowanym do drugiego człowieka. Bliźnim wobec drugiego jest ten, kto „okazuje mu miłosierdzie”. ( Łk 10-29-37) Kto z miłością zbliża się do drugiego, kto z głębokim wzruszeniem pochyla się nad nim, kto mu współczuje w nieszczęściu, bo okazuje zainteresowanie, życzliwość i łaskawość. W miłości bliźniego liczy się bowiem ostatecznie, efektywnie okazana pomoc lub przynajmniej gotowość przyjścia z pomocą… W centrum „uwagi” mego serca musi być konkretny człowiek. Na początku jest spojrzenie, a później wzruszenie i łaskawość jakie kieruję ku drugiemu człowiekowi. W chwili spotkania go na ulicy, w pracy, przy łóżku szpitalnym… Spojrzenie obdarowuje go ciepłem życzliwości. Spojrzenie bowiem ma to do siebie, że może zbliżyć człowieka do człowieka lub oddalać go od niego. Spojrzeniem mogę drugiego „przeszywać na wylot”, mogę go „mrozić, „miażdżyć” czy nawet „zabijać”, ale mogę go też „obejmować i przytulać” do serca. Ludzie oddalają się od siebie przede wszystkim spojrzeniem, wznosząc między sobą niewidzialne mury i przedziały nie do przebicia. Lecz to można najskuteczniej rozbić spojrzeniem pełnym życzliwej miłości… Pochylam się nad drugim człowiekiem i współczuję mu w nieszczęściu… bo w miłości bliźniego na pierwsze miejsce wysuwa się wartość człowieczeństwa dostrzeżona w konkretnym człowieku.(Prz. 3:3-4). Tym więc, co w drugim człowieku „chwyta” mnie za serce, jest jego człowieczeństwo, dostojeństwo człowieka jako osoby… Potrzeba dostrzeżenia w drugim godności brata w Chrystusie czy blasku obrazu Boga w człowieku, aby w konsekwencji właściwie odpowiedzieć ową postawą i działaniem (Mt 18:10). Ażeby na wartość człowieczeństwa w człowieku odpowiedzieć w sposób właściwy i adekwatny do sytuacji nie tylko wzruszeniem, ale także właściwą postawą i zachowaniem, trzeba mieć oczywiście wrażliwe i czułe serce, trzeba być człowiekiem zdolnym do współodczuwania solidarności z każdym człowiekiem.”

Dzień skupienia w Więckowicach 2009„Autentyczna miłość bliźniego jest zjawiskiem rzadkim, przychodzi ludziom z wielkim trudem. A przecież powinna być czymś naturalnym i powszechnym. Okazanie drugiemu człowiekowi serca – nie mówiąc już o efektywnej pomocy – często wymagają ofiary, a niekiedy aż heroizmu. Dlatego prawdziwymi „bohaterami” miłości bliźniego i zarazem jej autentycznymi nauczycielami są ludzie święci. Święty Franciszek z Asyżu, widząc w trędowatym brata w Chrystusie, przełamał w sobie obrzydzenie i osobisty lęk przed zarażeniem się chorobą i ucałował go, aby uczcić obraz Boga w konkretnym człowieku. Święta Elżbieta Węgierska otaczała chorych i żebraków opieką i sama im służyła, przełamując podziały społeczne. Święty Wincenty a Paulo litował się nad losem galerników, biedaków Paryża, oraz sierot i zabiegał o opiekę nad nimi. Swym przykładem pociągnął za sobą tysiące kobiet, które stawały się siostrami miłosierdzia dla chorych, sierot i opuszczonych. Święty Adam Chmielowski zbliżył się do nędzarzy Krakowa – i nie tylko do nich- jako do braci w Chrystusie, a w swej posłudze chciał być dobry jak chleb… W naszych czasach niezrównaną nauczycielką miłości bliźniego była bł. Matka Teresa z Kalkuty. Potrafiła ona dostrzec i pochylić się z miłością nad tymi, których już się nie zauważa – nad bezdomnymi i konającymi, aby poczuli że „są zaakceptowani”. Pociągnęła za sobą setki ludzi, którzy obecnie jako siostry i bracia miłości idą w jej ślady służyć najbardziej opuszczonym. … Święci są prawdziwymi nosicielami światła w historii, gdyż są ludźmi wiary, nadziei i miłości. Święci potrafili zharmonizować miłość do Boga, kontemplację i modlitwę z miłością do bliźnich.
… Miłość do bliźniego nie oczekuje wzajemności… jest gestem ofiary, które zdecydowanie wymaga osobistego wyrzeczenia – czasem bardzo wielkiego – bez oczekiwania na jakąkolwiek wdzięczność. Z tego powodu bezinteresowność w miłości bliźniego nabiera szczególnego znaczenia, staje się bowiem synonimem poświęcenia dla drugiego człowieka. Tak rozumiana miłość bliźniego, przeniknięta wiarą w Boga i ożywiona Jego miłością staje się chrześcijańską caritas.”

„Mamy więc być przedłużeniem Chrystusowych ramion, jak święci, niosący dobro każdemu człowiekowi. Na zakończenie słowa przypisywane bł. Matce Teresie z Kalkuty:

Pomimo wszystko

Człowiek jest nierozumny i egocentryczny… nieważne: i tak go kochaj!
Chciałbyś zrobić coś wspaniałego, ale inni źle oceniają twoje intencje..nieważne i tak zrób to!
Wypełniając swe obowiązki znajdujesz fałszywych przyjaciół i prawdziwych nieprzyjaciół…nieważne: wypełniaj je i tak!
Dobro które czynisz, jutro jest zapomniane.. nieważne, czyń tak dalej !
Uczciwość, szczerość, przejrzystość czynią cię słabym i bezbronnym… nieważne: nadal bądź uczciwy i szczery!
To, co budujesz od lat, może być zniszczone w jednym momencie… nieważne: i tak buduj dalej!
Pomagasz ludziom, a oni tego nie zauważają… nieważne: pomagaj im nadal.
Pragniesz oddać to co w tobie najlepsze, a inni znieważają cię i odrzucają… nieważne: nieustannie dawaj to co w tobie najcenniejsze!”

Po Eucharystii, zjednoczeni z Chrystusem, napełnieni słowem Bożym i przeniknięci słowami homilii, która trafiała prosto w nasze serca posililiśmy się kawą, herbatą, oraz kremówkami przekazanymi przez p. Władzię i pysznym sernikiem zrobionym przez p. Monikę, która przyjechała na ten dzień skupienia wraz ze swoją rodziną. Był to więc taki nasz rodzinny wyjazd, dosłownie i w przenośni, gdyż jako zespół charytatywny jesteśmy ze sobą od kilkunastu lat w tym samym składzie, chociaż pomniejszonym w czasie wakacji. W lipcu odeszła po nagrodę do Pana śp. Jadzia Magdoń, która czynna była do końca, a w sierpniu pożegnaliśmy śp. Zosię Pęczek, która choć była na emeryturze, także zespołowej, jeszcze pomagała innym.

Dzień skupienia w Więckowicach 2009Podczas spotkania przy kawie mogliśmy wiele dowiedzieć się od ks. Adama Parszywki o Domu Pomocy Społecznej – pracy z osobami niepełnosprawnymi, oraz posłuchać jego wspomnień z misji. Zwiedziliśmy kompleks zabudowań w parku. Obejrzeliśmy zespół dworski złożony z dworu, spichlerza i wozowni, otoczony murem z bramami o charakterze romantycznym, z połowy XIX w. Dwór był przebudowany w 1898 r. obecnie nie jest używany. Ciekawie zaprojektowano i urządzono z myślą o pensjonariuszach zagrody ze zwierzętami takimi jak króliki, konie, lamy, kozy, gęsi, papużki. Paw dumnie pokazywał swój ogon w wachlarzu. Rząd wysokich drewnianych rzeźb, osób różnych zawodów witał nas jak gospodarze swoich gości. Na zakończenie z pomocą księży, oraz męża p. Moniki – Krzysztofa, który pomaga nam też w Zespole, został rozpalony grill i upieczono kiełbaski. O godz. 15-tej byliśmy z powrotem w Krakowie. Mimo pochmurnej i przekropnej pogody humory dopisywały, więc wyjazd się udał i na pewno był bardzo pomocny w naszej nieraz niełatwej pracy, w której nietrudno o zniechęcenie i wypalenie. Aby tak nie było zawsze służy nam pomocą nasz opiekun ksiądz Leszek Kruczek który jest naszą opoką i pomaga podejmować decyzje w najtrudniejszych przypadkach, z jakimi się spotykamy w naszej pracy. Tak było i teraz, gdy w czasie naszego spotkania omawialiśmy bieżące sprawy i została I raz podjęta decyzja o odsunięciu od pomocy na pół roku nieuczciwej osoby. Dziękuję więc księdzu Leszkowi Kruczkowi za zorganizowanie i piękne przeżycie naszego Dnia Skupienia, księdzu Adamowi Parszywce za pomoc i udostępnienie kaplicy, oraz wszystkich niezbędnych pozostałych pomieszczeń, ciekawe opowieści; koleżankom za słodkości, miłą atmosferę i ich całoroczną pracę na rzecz ubogich i osób w potrzebie.

Wszystkim BÓG ZAPŁAĆ.

Elżbieta Porębska

Galeria zdjęć