X

Zostałeś przekierowany do nowego serwisu parafii. To łącze może wymagać aktualizacji. Czytaj o możliwych utrudnieniach...

Korzystając z serwisu parafialnego wyrażasz zgodę na obsługę plików Cookie przez Twoją przeglądarkę. Czytaj więcej. Akceptuję (ukryj)

>> Błogosławionych Świąt Zmartwychwstania naszego Pana ... nadzei, wiary i miłości od żyjącego Chrystusa życzą duszpasterze ... >>

Dzień skupienia w Ludźmierzu 2011

Najświętsza Panna Ludźmierska

Najświętsza Panna Ludźmierska – droga do nieba wiodąca. „Coraz ciężej, coraz smutniej było Najświętszej Pannie w tej na wpół dzikiej krainie! Dosyć miała bitew o pastwiska, o miedze, o dziewczyny, pijatyk po karczmach i po weselach. Już i Synaczka coraz trudniej jej było prosić o zmiłowanie nad grzesznikami, którym wcale do pokuty się nie spieszyło. Postanowiła wrócić do Matki, do Nowego Targu! Tak tu pod Tatrami było od wieków. Kiedy źle się wiodło kobiecie przy mężu i jego rodzinie, zabierała dziecko, trochę przyodziewy i co tam jeszcze swojego miała, i wracała do swoich.

Tak więc pewnej nocy Panienka Ludźmierska zeszła cichutko z ołtarza i z Dzieciątkiem na ręku powędrowała do kościółka na nowotarskim cmentarzu, gdzie od niepamiętnych czasów gazdowała jej Matuchna, św. Anna. Wypłakała się, wyskarżyła na swój los prosząc, żeby ją Matka przyjęła do siebie, bo już nie ma siły gospodarzyć dalej w Ludźmierzu. Wysłuchała ją św. Anna, pocieszyła, użaliła się nad Jej niedolą, ale zostać u siebie nie pozwoliła. Jaki los Stwórca komu przeznaczył, takiemu trzeba się poddać! Niech więc wraca na swoją gazdówkę, bo bez niej pójdzie ona na zatracenie. Jeżeli źle się dzieje pod Jej panowaniem, to co dopiero będzie, kiedy w Ludźmierzu Gaździny zabraknie! A to by się piekielne moce radowały! Wzięła więc Panienka Maryja Dzieciątko na ręce i ruszyła posłusznie w powrotną drogę. Tymczasem kościelny, kiedy o świcie otworzył ludźmierski kościół, ujrzał z przerażeniem, że ołtarz jest pusty! Rozdzwoniły się dzwony, przybiegli ludzie. W pierwszej chwili myśleli, że figura padła łupem świętokradcy, który pomalowane złotą farbą drewno wziął za szlachetny kruszec, ale gdy zobaczyli pozostawione na swoim miejscu wota, wszystkich ogarnął strach! Figura zniknęła, ale to nie ludzka ręka zabrała ją ze świątyni! Pierwsze pojęły gaździny – poszła Panienka do Matki, dosyć miała takiego gazdowania! Wielu przypomniało sobie teraz czy obrazili Pana Boga, jak się już zła przestali nawet wstydzić, jak się im dobrze z grzechem żyło! Ludźmierski kościółek wypełniły teraz płacz i modlitwa. Gdy tak wszyscy klęczeli, ujrzeli jak nad łąkami płynie złocista postać z Dzieciątkiem na ręku i po słonecznych promieniach zstępuje na dawne miejsce w ołtarzu.”

Oto jedna z legend o Matce Bożej Ludźmierskiej, nazywanej przez znawców sztuki Piękną Madonną, a przez wiernych Ludźmierską Panienką, Gaździną i Królową Podhala. Na coroczny Dzień Skupienia Zespołu Charytatywnego pojechaliśmy do Niej, do Ludźmierza.

Słynąca łaskami figura Matki Bożej jest niewielka, liczy 125 cm wysokości. Twarz spokojną, pogodną, o regularnych, ładnych rysach ożywia uśmiech. Kibić jest lekko przegięta, tyle tylko by zaznaczyć wysiłek dźwigania na lewym ręku Dziecka. Datowana jest na XV stulecie lub nawet na rok ok. 1400. Anonimowy twórca wykonał figurę Madonny z drewna lipowego jako rzeźbę przyścienną, być może w założeniu ołtarzową; z tyłu jest pusta, wydrążona. Została dana temu góralskiemu ludowi, który przez wieki zawierzał Jej swoje troski, tęsknoty, codzienny trud. Każdy, kto wezwał Ją na pomoc mógł być pewien, że zostanie wysłuchany. Modliły się do Niej gaździny wypraszając zdrowie i dobrą dolę dla dzieci, nawrócenie męża pijaka i zgodę w domu; modlili gazdowie o powodzenie w gospodarstwie, dostatek. Modliły się dziewczęta, by je strzegła od grzechu i ratowała w potrzebie. Oj, nie jedna zatwardziała zbójecka dusza nawróciła się dzięki łaskawości Najświętszej Panienki!

My zawierzyliśmy Jej wszystkich, którzy cierpią nędzę materialną ale też duchową i moralną. O ileż łatwiej pomóc żyjącym w niedostatku materialnym! Nędza duchowa i moralna dziś niestety kłuje w oczy coraz mniej…

LudźmierzNa Mszy Św. odprawionej przez naszego opiekuna, ks. Leszka Kruczka, modliliśmy się też za nasz Zespół Charytatywny, byśmy zawsze mieli otwarte serca i oczy na ludzkie potrzeby, byśmy potrafili nieść pomoc z wyczuciem i rozsądkiem. Ludźmierskiej Pani każdy z nas zawierzył tę codzienność w której żyje, wszystkie radości i smutki, nadzieje i tęsknoty. A Ona wita swe dziecko matczynym spojrzeniem, zapraszając do ufnej rozmowy o tajemnicach Bożych i wszystkich ludzkich sprawach – tak uczył nas najsłynniejszy pielgrzym świata, Jan Paweł II, który u progu trzeciego tysiąclecia dał nam do ręki różaniec jako przewodnik maryjny na nadchodzące czasy. Był on w Ludźmierzu na pamiętnych uroczystościach koronacyjnych, 15 sierpnia 1965 roku, kiedy to Prymas Tysiąclecia kardynał Stefan Wyszyński koronował Ludźmierską Madonnę koronami papieża Jana XXIII. W czerwcu 1997 roku przybył do Ludźmierza już jako kolejny następca św. Piotra. Wtedy, wraz z przybyłymi pielgrzymami odmówił różaniec. Na tę pamiątkę, przy sanktuarium ludźmierskim wyrósł przepiękny i jedyny w swoim rodzaju „Maryjny Ogród Różańcowy”. Stanowi on miejsce, gdzie z różańcem w ręku wchodzimy do szkoły Maryi, aby wraz z Nią rozważać tajemnice zbawienia i szukać światła w naszej pielgrzymce do nieba.

Modlitwa i przyroda – połączenie idealne. Tu w Ludźmierzu, u podnóża Tatr, wśród różańcowych kapliczek modlitwa uspakaja, dodaje otuchy i napawa radością. Odczuliśmy to wszyscy.

Królowo Podhola, Królowo góloli,
Królowo potoków, nasyk turni, holi.
Królowo Podholon, co kraj opuścili
Gorztkom sie ku Tobie, dzisiok tu wrócili.
Ześ Ty jest Królowom, to kozdy wiy o tym,
Boś nawet dostała korone ze złotym…

Tekst i zdjęcia M.Matoga

Galeria zdjęć