X

Zostałeś przekierowany do nowego serwisu parafii. To łącze może wymagać aktualizacji. Czytaj o możliwych utrudnieniach...

Korzystając z serwisu parafialnego wyrażasz zgodę na obsługę plików Cookie przez Twoją przeglądarkę. Czytaj więcej. Akceptuję (ukryj)

>> Błogosławionych Świąt Zmartwychwstania naszego Pana ... nadzei, wiary i miłości od żyjącego Chrystusa życzą duszpasterze ... >>

Dzień skupienia w Jamnej w czerwcu 2012

Oczy - fragment obrazu MB Jamneńskiej

W Twoich oczach
Bóg się do mnie uśmiechnął
zapewne by przypomnieć mi
o cudzie Wcielenia…

Jamna to wioska położona w lasach Ciężkowicko – Rożnowskiego Parku Krajobrazowego. Liczy sobie około 90 mieszkańców, których domostwa porozrzucane są na terenie ponad 25 km kw. Na niewielkim pagórku widać najnowszy „nabytek” Jamnej i zarazem główny punkt orientacyjny wsi – kościół Matki Bożej Jamneńskiej – Matki Dobrej Nadziei. W tym właśnie kościele zebraliśmy się w czerwcową sobotę na corocznym Dniu Skupienia Zespołu Charytatywnego.

Świątynia została konsekrowana w maju 2001r. której to uroczystości przewodniczył prymas Polski, Kardynał Józef Glemp. Niedaleko stoi pamiątkowy obelisk poświęcony partyzantom i mieszkańcom wsi Jamna, którzy zginęli tutaj we wrześniu 1944 roku: W hołdzie bojownikom o wolność Ojczyzny oraz ofiarom pacyfikacji, którzy zginęli z rąk okupantów hitlerowskich na terenie wsi Jamna w dniach 24-25. IX. 1944 r.

Przeżycia mieszkańców Jamnej z tamtych tragicznych dni opublikowane zostały w 30 rocznicę bitwy. Oto krótki ale jakże dramatyczny cytat:

„Niemcy przyszli do Marii Potokowej. W piwnicy jej domu ukrywało się kilkanaście osób. Maria wyszła do nich z dzieckiem na ręku, drugim u boku i z obrazem Matki Bożej(.) Położyli ich zaraz na progu, serią z automatu. Tak samo Marię Stanuch, która też wyszła z małym dzieckiem(.) Mszcząc się za przegraną bitwę, Niemcy podpalali dom za domem. Gdy ktoś nie chciał wyjść, płonął żywcem.”

Kościół w JamnejBlisko 50 lat po tamtych tragicznych wydarzeniach, poznańska malarka – Małgorzata Sokołowska, ku pamięci zamordowanych, zwłaszcza owych kobiet i dzieci, namalowała ikonę Matki Bożej Jamneńskiej – Matki Dobrej Nadziei. Nie sposób opanować wzruszenie patrząc w piękne i tak smutne oczy Maryi i zalęknione , tulące się do Matki Dzieciątko. Obraz ten osobiście koronował Ojciec Święty w czerwcu 1998 roku na Placu św. Piotra.

Po wojnie Jamna pustoszała. W latach sześćdziesiątych całą wieś chciano przesiedlić, a teren zalesić. Dopiero w 1967 roku postawiono pomnik ku pamięci poległych. Do początku lat dziewięćdziesiątych Jamna umierała – bez planów na przyszłość: bez perspektyw, bez nadziei…

Nowe zaczęło się wiosną 1993 roku, kiedy to wieś Jamna, podarowała duszpasterstwu poznańskiemu górę, parcelę, dom i las. Na Jamnej zadomowiło się Duszpasterstwo Akademickie z dominikaninem, ojcem Janem Górą na czele. Górale dali Górze górę. Dom św. Jacka jest centralnym miejscem życia tej wspólnoty. Tak opisał go ojciec Góra w swoim liście do polskiego Papieża:

„Dom św. Jacka na Jamnej… będzie miał trzy pomieszczenia na cześć trzech osób, którym zawdzięczam pokazanie mi drogi w życiu. Maleńki pokoik zadedykowany będzie stryjowi księdzu, który pokazał mi drogę ku kapłaństwu, salon – świetlica będzie nosił imię Romana Brandstaettera, który uczył mnie pisać, oratorium natomiast z obrazem Matki Boskiej Jamneńskiej będzie pomieszczeniem dedykowanym Tobie, Kochany Ojcze Święty, który nauczyłeś mnie i pokazałeś, że mężczyzna również w kapłaństwie musi być ojcem.”

Powyżej zabudowań, w lesie, znajdują się kaplica Matki Bożej Fatimskiej i pustelnia św. Marii Magdaleny. Całość osady jest bardzo ciekawie zagospodarowana, a Dom Św. Jacka wypełniony jest pamiątkami z całego świata znajdują się m.in. różne upominki od Jana Pawła II ( piuska, ornat i świecznik z kości słoniowej).

Papież przyleciał nad Jamną podczas swojej pielgrzymki do Ojczyzny w 1999r. To wydarzenie tak opisuje ojciec Jan Góra:

Robiłem nalot na Jamną – powiedział Jan Paweł II podczas wieczornego spotkania z dominikanami w bazylice świętej Trójcy w Krakowie, 16 czerwca 1999 roku.
Muszę upomnieć się o nagłośnienie tych słów Jana Pawła II, które potwierdzają jego nalot helikopterem na Jamną w drodze ze Starego Sącza do Wadowic. Bez tych słów wszystko, co przeżyłem tego dnia na Jamnej, wydawałoby mi się snem. A była to twarda rzeczywistość. Był to gest miłości i błogosławieństwa dla Jamnej i dla wszystkiego, co z tym słowem się wiąże(…). Od dawna zapraszałem Ojca świętego na Jamną. Ma tutaj swój pokój – osobny, niekrępujący. Sporo tu pamiątek i darów, które osobiście przekazał domowi. Od biedy miałby nawet się w co przebrać, bo jest tu i piuska papieska, i sutanna, i buty. Jest laska papieska i ornat. Jest papieski kielich.
Czekaliśmy zatem na tę chwilę od dawna. Od dawna prosiłem biskupa Stanisława Dziwisza, aby Ojciec Święty nadleciał i pobłogosławił ludzi i dzieło(…)
16 czerwca około 16.00 wyrzucił nas z domu ryk śmigłowca, który zbliżał się, warcząc i ciężko dysząc. Wybiegliśmy przed dom. Doliną, w promieniach słońca nadciągał papieski helikopter. Numer boczny 627 i białoczerwona szachownica. Idzie nisko. Całkiem nisko. Przeleciał. Zatacza koło nad Jastrzębią i wraca nad dom i wzgórze, i znowu zawraca, ale od drugiej strony, i jeszcze jedno okrążenie. Coś ścisnęło mnie za gardło. Coś wstrzymuje ruchy. Stoję na kamieniu z wyciągniętymi ramionami i zalewają mnie łzy. Młodzież szaleje. To ostatni, którzy wytrwali, wierząc wbrew nadziei. Zmawiamy Pod Twoją obronę i idziemy odprawić Mszę świętą w wykopie pod kościół, który pobłogosławił Ojciec święty. Będzie to miejsce dla tych, którzy przekroczą próg nadziei (…). Nazajutrz górale zaczęli zakładać fundamenty pod kościół, dokładnie w miejscu, gdzie – jak sam Papież powiedział w momencie wzruszenia – nawet ptaki śpiewają po polsku”

Tekst i zdjęcia M. Matoga

Galeria zdjęć